Jedno z marzeń

Słyszę je od lat, odkąd sięgam pamięcią. Mnóstwo przykrych uwag i komentarzy pod adresem kobiet, które nie mają dzieci. Z jednej strony pojawia się krytyka ich egoizmu i wygodnictwa. Wyliczane im są oszczędności generowane przez nieposiadanie dzieci oraz wszystkie uciechy, którym mogą się do woli oddawać, ponieważ są sami. Z drugiej strony słychać wyrazy współczucia z powodu braku sensu życia, który nadają dzieci oraz użalanie się nad przyszłością kobiet, którym nikt nie poda szklanki herbaty na starość. Niezmiennie zadaję sobie pytanie – jakim prawem jedni komentują wybory drugich. Dlaczego, niepytani o zdanie, wypowiadają się na temat czyjegoś życia? Dlaczego pozwalają sobie na krytykę cudzych decyzji? Dlaczego wreszcie, chcą wszystkich wpasować w jeden, według nich jedynie słuszny, schemat?  

Ciągle zastanawiam się czemu kobiety, które nie mają dzieci spotykają się z tak wielkim niezrozumieniem oraz niechęcią otoczenia. Dlaczego znajdują się pod ogromną presją, niestety również ze strony rodziny? Na jakiej podstawie tak wielu wie lepiej, co jest dla nich dobre i co przyniesie im szczęście? Najbardziej w tym wszystkim przeraża mnie fakt, że przyczyny nie mają żadnego znaczenia. Nikt z krytykujących, nie zastanawia się nad powodami, nikt nie zadaje sobie trudu postawienia pytania „dlaczego”. Dlaczego ktoś nie ma dzieci w ogóle, albo dlaczego ma tylko jedno? Może nie chce mieć dzieci, do czego zresztą ma prawo, a może nie może ich mieć. Bez względu na to, czy brak dzieci jest wyborem, czy koniecznością, nikt nie ma prawa tego oceniać.

Widziałam oczy kobiet, które nie mogły mieć dzieci, ale na wszystkich uroczystościach rodzinnych były pytane o narodziny kolejnego członka rodziny, tak bardzo wyczekiwanego przez bliskich. Widziałam te oczy, gdy przy różnych okazjach w pracy życzono im potomstwa. Widziałam oczy kobiet z pustką w ciele, zamiast macicy, które krytykowano za posiadanie tylko jednego dziecka  i „życzliwie” namawiano na następne. Widziałam… Skąd bierze się ta nieumiejętność  powstrzymania się z krytyką  i raniącymi pytaniami, skąd ta  łatwość krzywdzenia innych? Gdzie jest źródło braku wyobraźni i empatii? Kiedyś dostałam w twarz pytaniem „Co z ciebie za matka, dlaczego krzywdzisz swoje dziecko nie dając mu rodzeństwa?” Wtedy odebrało mi mowę, nie umiałam nic odpowiedzieć. Dziś zapytałabym tę osobę dlaczego pozwala sobie na zadawanie takich pytań. Zapytałabym czy ma świadomość, że moje życie nie jest przecież jej sprawą. Dziś zareagowałabym.

Marzę o świecie, w którym ludzie pozwalają innym żyć po swojemu i akceptują ich wybory. O świecie, w którym spokojnie można podążać własną drogą, nie spotykając się z ostracyzmem społecznym.            

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.